Nowe technologie sprawią, że rynek pracy trzeba będzie przedefiniować

W długiej perspektywie nowe technologie będą zastępować pracowników w kolejnych sektorach gospodarki, a wtedy warunki rynku pracy w ogóle trzeba będzie na nowo przedefiniować – twierdzi dr Mariusz Kicia z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej z Lublina.

Tysol.pl: Nikt dzisiaj w Polsce nie ma najmniejszej wątpliwości, że mamy rynek pracownika – mówiła we wrześniu ubiegłego roku minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Niski poziom bezrobocia utrzymuje się do dzisiaj. Czy rzeczywiście mamy w Polsce rynek pracownika?

Dr Mariusz Kicia: Choć szybki wzrost gospodarczy, rekordowo niskie bezrobocie i obserwowane trudności ze znalezieniem pracowników sprzyjają wzrostowi siły przetargowej pracowników i kandydatów do pracy, to nie we wszystkich segmentach rynku pracy można mówić o rynku pracownika. 

W takim razie gdzie gdzie można mówić o takim rynku?

Wszędzie tam, gdzie brakuje pracowników o wysokich kwalifikacjach czy doświadczeniu istnieje większa niż kilka lat temu możliwość wpływania przez pracowników na warunki zatrudnienia.

I pracownicy o wysokich kwalifikacjach rzeczywiście mogą dyktować warunki?

Oczywiście, w granicach rozsądku, bo wzrost zatrudnienia jest decyzją długoterminową i z punktu widzenia pracodawcy powinien być sfinansowany wzrostem produktywności. Jeśli jej nie będzie, to o poprawie warunków zatrudnienia nie ma mowy, choćby pracownicy tego oczekiwali. Sposobem na rozwiązanie problemu i pogodzenie obu stron staje się oferowanie dłuższego czasu pracy i przez to wyższego wynagrodzenia. Ale nie do końca można wtedy określać tego jako rynek pracownika. 

Czyli gdzie ten rynek pracownika?

Rynek pracownika będzie wszędzie tam, gdzie istnieją strukturalne braki w zatrudnieniu, np. w sektorze IT zapotrzebowanie na programistów jest wciąż większe niż ich podaż, a zapotrzebowanie na rozwiązania technologiczne rośnie, więc pracownik staje się kluczowym zasobem. Ale z drugiej strony, przyspieszenie w zakresie prac budowlano-montażowych i w końcu odnotowany wzrost nakładów inwestycyjnych w IV kwartale także zwiększają zapotrzebowanie na pracowników budowlanych, więc nie ogranicza się to tylko do osób z wyższym wykształceniem. Generalnie, kompetencje zawodowe odgrywają tu kluczową rolę. 

Solidarność doprowadziła do ograniczenia handlu w niedzielę, czy to wpłynie na rynek pracy w tym sektorze?

Wprowadzenie ograniczeń w handlu i możliwość rozładowania tu potencjalnych napięć w zatrudnieniu pracownikami z rynku ukraińskiego, którzy nie tworzą aż takiej presji na wzrost wynagrodzeń powoduje, że trudno mówić w tym wypadku o istotnej zmianie na lepsze sytuacji pracowników czy rynku pracownika.
Pamiętajmy też, że gospodarka rozwija się cyklicznie, w Unii Europejskiej już mówi się o początkach spowalniania, co w perspektywie kilku nawet kwartałów może przejściowo wychłodzić także obserwowane nierównowagi na rynku pracy w Polsce. 

Czyli w czasie spowolnienia pozycja pracodawcy ulegnie wzmocnieniu?

Tak

A czy robotyzacja wpłynie na rynek pracy?

W długiej perspektywie nowe technologie będą zastępować pracowników w kolejnych sektorach gospodarki, a wtedy warunki rynku pracy w ogóle trzeba będzie na nowo przedefiniować. 

Pytał AB

fot.: pixabay.com

źródło: tysol.pl

Komentowanie zamknięte.