Mieczysław Gójski: Fakty (nie mity) o kosztach pracy

kasaKażdą dyskusję, która wiąże się z niskimi płacami polskich pracowników, pracodawcy najchętniej kwitują oklepanym sloganem, że winne są wysokie koszty pracy. I cóż z tego, że żadne fakty tego nie potwierdzają a nawet wskazują na coś zupełnie przeciwnego? Nic! Oni zdają się być odporni na fakty. Na niewiele zdaje się głośne mówienie o rzeczywistych kosztach pracy, pisanie o tym, czy nawet organizowanie konferencji. Pracodawcy zaciekle obstają przy swoim: „w Polsce koszty pracy są za wysokie”.

Niestety podobnie utyskuje w mediach wielu tzw. ekspertów i gospodarczych komentatorów. A prawda jest naturalnie taka, że polski pracownik, (co zaraz zostanie udowodnione) relatywnie nie kosztuje wiele. Niskie zarobki nie są skutkiem wysokich kosztów ponoszonych przez pracodawcę w związku z zatrudnieniem, tylko najczęściej są efektem panującego wśród pracodawców modnego zwyczaju: mało płacić, dużo wymagać i wyciskać jak największe zyski. Cała reszta to typowe bajki dla maluczkich, rozpowszechniane przez to środowisko na swoje usprawiedliwienie.

Ostatnio – po raz kolejny potwierdził to Urząd Statystyczny Unii Europejskiej (EUROSTAT) podając w swym raporcie, że w 2015 r. koszty pracy w Polsce były jednymi z najniższych w Unii Europejskiej. Średnio w UE wynosiły one 25 Euro/godz. a najwyższe były w Danii – ponad 41 Euro/godz.,w Belgii – prawie 40 i w Szwecji – 37 Euro/godz. Zaś praca w Polsce kosztowała brutto 8,6 Euro/godz. Niższe od naszych koszty pracy mają tylko Bułgarzy – niewiele ponad 4 Euro/godz., Rumuni – 5, oraz Litwini i Łotysze – prawie 7 Euro/godz.Mitem są też wysokie, pozapłacowe koszty pracy (podatki, składki). Według Eurostatu Polska ma je na poziomie 18,3%, co jest także jednym z najniższych wskaźników w UE, znacznie poniżej jej średniej – wynoszącej 24%. Najwyższe pozapłacowe koszty pracy (blisko dwa razy większe od naszych) są we Francji – ponad 35%.

Skądinąd wiadomo też, że udział płac w relacji do PKB jest w Polsce mniejszy niż w Bułgarii, Chorwacji a nawet niższy niż w Rumunii. A „na rękę” zarabiamy mniej od Estończyka, Czecha, czy Chorwata.W UE pod tym względem zajmujemy piąte miejsce od końca. Mniej od nas zarabiają jedynie Bułgarzy, Litwini, Łotysze no i… Rumuni. Wysokością płacy netto możemy się porównywać nie tyleż krajami rozwiniętymi, co bardziej z tymi rozwijającymi się. Dziś powinno być oczywiste, że tani pracownik (w sensie płacy) już nie wystarczy, aby Polska mogła skutecznie konkurować z innymi nowoczesnymi gospodarkami. Musimy być konkurencyjni głównie jakością pracy, nie jej taniością, a konkurujemy niestety głównie tym drugim parametrem. Więc nie może dziwić, że skoro w Polsce jest względnie tania praca, to lokują się tu głównie montownie zachodnich korporacji gdzie dominuje niska płaca, przy zapotrzebowaniu na proste umiejętności, oparte często o siłę fizyczną.

Brakuje firm zaawansowanych technologicznie, gdzie zatrudniani byliby pracownicy o wysokich kwalifikacjach, (których w Polsce nie brakuje) i wysoko opłacani.Toteż trzeba skończyć z mitem wysokich kosztów pracy. Wszyscy muszą sobie uświadomić, że płace w Polsce muszą być znacznie, (wręcz skokowo) podwyższone.

Tani, więc biedni pracownicy nie podźwigną dalej gospodarki. Aspiracje Polaków (szczególnie młodego pokolenia) już nie dają się pogodzić z marną płacą, pracą na śmieciówce w montowni, bądź w charakterze przedstawiciela handlowego, czy call-center. Jeśli tego trendu nie odmienimy, to dalej będziemy musieli godzić się z epitetem państwa kolonialnego.

Mieczysław Gójski

źródło: tygodniksolidarnosc.com


Dodaj komentarz